Święto i Madonna

Posted by admin on Saturday Aug 15, 2009 Under Przemyślenia

Dziś święto kościelne. Dziś też dzień, w którym pierwszy raz do naszego zaściankowego kraju przyjechała na koncert Madonna. Odbywa się on zresztą mniej więcej rzut ciastkiem od mojego mieszkania. Tak więc nawet jakoś słyszałam przytłumiony, bo przytłumionygłos Madonny. Ciekawie się złożyło, że dziś jest święto innej kobiety, bardzo poważanej którą też zwie się Madonną - ale w innym zapewne znaczeniu. Święto kościelne tak więc odpowiednio powinno się je celebrować. Kościołowi nie spodobało się, że ludziska chcą iść na koncert pięćdziesięcioletniej babki, co to słynie z kontrowersyjnych zachowań. Obraza moralności oraz to sławetne naruszanie uczuć religijnych wyjechały na tacy jako danie główne. Ja jednak przy tej okazji miałam dziś bardzo ciekawą obserwację. Wyjechaliśmy dziś na działkę. Działka mieści się na wsi. Może nie jest to wieś zabita dechami ale jest to miejsce, w którym obowiązują chyba obyczaje żywcem jeszcze wzięte ze średniowiecza. Takich miejsc w naszym pięknym kraju wcale nie jest tak mało. Dojeżdżamy do tej naszej wsi a tam na środku drogi ni mniej ni więcej a odpust. Stragany z plastikowym badziewiem, mnóstwo ludzi kroczących ospale środkiem drogi. Wata cukrowa, obwarzanki, lody, różowe obcisłe sukienki i te tłumy tłoczące się przy pluszowych małpkach, wiatraczkach uderzających siłą wodospadu po oczach kolorami, no i oczywiście balony napełniane helem. Nie dało się przejechać. Czekaliśmy ze dwadzieścia minut, żeby udało nam się przebić przez odcinek drogi, który w sumie miał może z pięćset metrów. W końcu się stamtąd wydostaliśmy. Po południu natomiast rozpoczęła się impreza w wiejskiej remizie. Po lesie niosło się umcy, umcy lokalnej orkiestry, doniosło nawet do nas kawałek jakiegoś tekstu o majteczkach w kropeczki.

W związku z tym rodzi się we mnie pytanie … Dlaczego jest tak, że wszyscy Ci, którzy zgromadzili się w tej remizie, przytupując do umcy, umcy  o majteczkach, pijąc wódkę czy co tam się jeszcze nawinęło nie narazili na szwank niczyich uczuć religijnych? Może dlatego, że cała wieś już tam była? Może dlatego, że kilka godzin wcześniej grzecznie poszli do kościółka, a zaraz po nim udali się na świąteczny odpust? Może nie bez kozery odpust nazywa się odpustem?

Tak sobie myślę, że może gdyby tak ktoś wpadł na pomysł, żeby Madonnę i jej fanów wysłać na odpust zanim rozpocznie się koncert to nie byłoby później już żadnego szumu dotyczącego jej koncertu?  Skoro na wsi się bawią zaraz po spełnionym obowiązku w kościele i nikt nie ma im tego za złe ponieważ nie obrażają niczyich uczuć drąc się przez cały las zapijaczonymi głosami…

Leave a Reply