Trawnik

Posted by admin on Wednesday Mar 25, 2009 Under Śmieszne

Wyglądam za okno a tam zielono. Nie żeby tak trawa w środku zimy się jaskrawo zazieleniła.  Zielono ponieważ po drugiej stronie ulicy na malutkim trawniczku i nieco większym chodniku tłoczy się dwadzieścia pięć postaci w zielonych kubraczkach. Zielone kubraczki wskazują na służby porządkowe mojego miasta. Wszyscy się nerwowo kręcą i podrygują na tym malutkim trawniczku i nieco większym chodniku. Trzymają łopaty, miotły. Zamiatają, walą tymi łopatami w beton chodnika. Żeby było bardziej klarowne - chodnik, który zajmowali w sumie ma długość około 10 metrów dodać jeszcze z pięć metrów trawnika daje razem w sumie 15 metrów powierzchni. 25 osobników na 15 metrów powierzchni daje ni mniej ni więcej 1,6666 osobnika na metr. Nieźle co? Nie ma chyba w tym mieście bardziej wymuskanej, odświeżonej przestrzeni nad tą, którą mam za oknem. Miło z jednej strony, że właśnie przed moimi oknami władze miasta postanowiły w takiej sile i zbiorowym poruszeniu zrobić porządek ale tak sobie myślę, czy to aby nie przesada? Każda z osób ma półtorametra powierzchni do swojej dyspozycji coby na niej zamieść i wyzbierać papierki. Dodam, że uprzednia wersja czyli ta brudniejsza wcale nie była zagęszczona śmieciami niemiłosiernie. Chodnik jak chodnik. Nie wiem co mam o tym myśleć. Niemniej jednak widok był tak radosny, że z wrażenia przeliczyłam wszystkie osobniki i zmusiłam się do wykonania tych misternych wyliczeń, które przedstawiam powyżej. Poza sprzątniętym chodnikiem jest więc dodatkowy efekt zmuszenie moich szarych komórek do większej aktywności. Zapewne jednak nie o to władzom miasta chodziło?

Tags : , | add comments

Morskie klimaty

Posted by admin on Sunday Mar 1, 2009 Under Śmieszne

Właśnie wróciłam z plaży :-) Uwielbiam morze zimą. Jest wtedy takie klimatyczne i piękne. Ciche, nostalgiczne ale też pozytywne i energetyzujące - jak dla mnie. Długi spacer plażą z Sopotu do Gdańska. Wypad tego samego dnia do Gdyni. Zdjęcia białych potworów na plaży, które uwielbiają chlebek i nie przepuszczą żadnej okazji, żeby się o niego nie upomnieć. Trochę miałam stracha jak przechodziłam pod molem a na przeciwko mnie znalazło się kilkanaście wielkich ptaków, które wszystkie jak na zawołanie odwróciły się w moim kierunku i patrzyły ciekawie tymi swoimi czarnymi oczkami. Miałyśmy ze sobą torbę chleba więc oczywiście nakarmiłyśmy potwory ale żadna z nas nie miała odwagi im tego chleba podać bezpośrednio do pyska :-) Wyrzuciłam chleb na piasek i w oka mgnieniu dokoła niego zrobiło się czarno od skrzydlatych stworzeń. Była głośna przepychanka a my oddaliłyśmy się szybko :-) sopot-117

Tags : | add comments