Dziś za oknem

Posted by admin on Friday Jan 30, 2009 Under Śmieszne

Jako, że mam dużo wolnego czasu obecnie obserwuje otaczającą mnie rzeczywistość. Dziś zaobserwowałam po pierwsze śnieżny krajobraz. Znowu zaczął padać śnieg. Jakoś się o tym gazety nie rozpisywały więc ja napiszę. Po drugie podczas delektowania się dymkiem na balkonie zaobserwowałam poruszenie w pizzeri na przeciwko. Jak się okazało zainaugurowali święto pizzy. Pojawiły się baloniki, plakaty, transparenty, taki dmuchany niby balon przytroczony do podłoża i oświetlony lampkami. Słowem szał ciał w wielkim wydaniu… Do tego wszystkiego takie nie do końca wyrośnięte dziewczynki rozdawały czerwone baloniki. Jakoś się okolica mocno za pomocą tej pizzy ożywiła. Nie mam za złe. Nawet miło było wyjść na balkon i popatrzeć na to poruszenie i kolorowe baloniki. W obliczu przytłaczającej mnie ostatnio szarości i ołowianego nalotu na mózgu to było naprawdę przemiłe doświadczenie.

Tak stałam i patrzyłam zastanawiając się jaki efekt odniesie ta cała akcja marketingowa. Okazuje się, że jakiś odnosiła ponieważ grupki ludzi z ożywieniem wchodziły i wychodziły z tej pizzerii - wyraźnie najedzone, bądź w trakcie jedzenia bądź tuż przed. Miło, że się kręci mimo tego słowa na “K”.

Dziękuję też pizzerii za ożywienie mojego krajobrazu… chociaż na chwilę…

Tags : | add comments

Kazimierz oszalał

Posted by admin on Tuesday Jan 27, 2009 Under Politycznie

Sensacja wielka niczym pajac kultury. Kazio Marcinkiewicz były premier tego pięknego kraju nad Wisłą oświadczył się swojej kochance. Oczywiście zanim to zrobił poinformował też żonę, że od niej odchodzi. Dwadzieścia osiem lat małżeństwa plus dorobek w postaci czwórki małych ludzików jest niczym w obliczu samotności a co dopiero wieczności :-)

Kazio na łamach kolorowych gazet zwierza się jak to mu było ciężko ponieważ taki był samotny. Żona nie uczestniczyła w jego życiu i już dawno zaczęli się od siebie oddalać. Tak zwane związki na odległość nie mają prawa bytu i wspólna historia wyblakła gdy na horyzoncie pojawiła się dwukrotnie młodsza atrakcyjna blondynka.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że Pan Marcinkiewicz utwierdza nas w przekonaniu, że zna Panią Atrakcyjną od pół roku ale to nie oznacza, że cokolwiek między nimi wcześniej było. Ona go tak na odległość olśniewała. Coś więcej między nimi się zaczęło dziać jak już powiedział Drogiej, nieco zużytej już małżonce. Wtedy właściwie miał już czyste sumienie i niemal od razu Pani Atrakcyjna usłyszała pytanie czy zechce stać się małżonką numer dwa. Żona numer dwa dostanie kontrakt czasowy ściśle połączony z tempem zużycia.

Będzie się musiała starać. Zważywszy jednak na fakt, że jest dużo młodsza od Szanownego Pana Byłego Premiera jest duża szansa, że nie zdąży się zanadto wyeksploatować. Prędzej Szanowny Pan Były premier się wyeksploatuje. Taka młoda wybranka ma swoje wymagania :-)

Tags : , | add comments

Kompletne wyłączenie

Posted by admin on Thursday Jan 22, 2009 Under Rozgwiazdy

Nic dziś nie byłam w stanie zaobserwować poza czterema ścianami mojego mieszkania. Dopada mnie chyba jakieś coś grypowe. Totalne rozbicie, trudność ze skleceniem kilku sensownych zdań. Spędziłam dzień pod kocykiem stukając w klawisze. Poczytałam sobie o polskich i nie tylko rozgwiazdach. Dowiedziałam się czy miały majtki, czy też nie miały? Wyjeżdżają czy nie wyjeżdżają? Są w ciąży albo i nie? Tak przy okazji tej ciąży tak sobie pomyślałam, że teraz to strach czytać wiadomości - zarówno te z wyższej, jak i z niższej półki. Z każdego kąta wystaje bowiem jakiś news o tym, która to Pani właśnie jest w stanie błogosławionym.

Tą radosną produkcję i modę na dzieci zapoczątkowała moim zdaniem Angelina Joli, której wizerunek jest dokładnie wszędzie. Tak, laska jest rzeczywiście ładna, zgrabna i ponętna. Natomiast jakąś siłą rzeczy ta jej rola doskonałej matki dziesięciorga dzieci oraz ten doskonale wykreowany doskonały wizerunek idealnej pary, jaką tworzą z Bradem Pitt`em pojawiających się wszędzie i zawsze powoduje we mnie uczucie przesytu.

Myślę, że rozgwiazdy z naszego rodzimego podwórka podłączyły się do kultu matki dziesięciorga dzieci i zaczęła się wyścigowa produkcja małych ludzików. Nie mam nic przeciwko dzieciom ale nie chcę ciągle czytać co kto urodzi oraz kiedy. Co mnie to w ogóle obchodzi? Czy urodzenie dziecka to jest jakiś wyczyn wymagający trąbienia o tym wydarzeniu w każdym możliwym miejscu? Jakie to ma znaczenie czy do tego rodzenia przygotowuje się Pani Iksińska czy jakaś rozgwiazda? To jest prywatna sprawa zarówno Iksińskiej jak i rozgwiazdy. Ale nie, codziennie musimy się dowiedzieć albo zobaczyć jakąś rozgwiazdę z rosnącym brzuchem albo zobaczyć rozebrane zdjęcia z wielkim, nabrzmiałym brzuchem i się nimi zachwycać jeszcze. Kobieta w ciąży owszem jest zjawiskiem pięknym samym w sobie ale nie muszę być nimi atakowana 24 godziny na dobę… chyba … mam nadzieję, że nie jest to coś najważniejszego, co się dzieje na świecie i na naszym rodzimym poletku czy rodzina Cichopków, Rubików, Kupichów się właśnie powiększa albo zaraz powiększy?

Tags : , , | add comments

Madagaskar 2

Posted by admin on Sunday Jan 18, 2009 Under Film

Byliśmy dzisiaj w kinie na tym filmie. Jak dla mnie naprawdę rewelacja. Lepszy niż jedynka. Zdecydowanie lepszy. Czytałam opinie i po ich przeczytaniu powstało we mnie przekonanie, że nie będzie to powalający obraz. Bardzo mile czuje się zaskoczona. Po pierwsze oczywiście genialne teksty, rewelacyjny dubbing. Bardzo wiele było takich momentów podczas których śmiałam się w głos. Ostatnio rzadko mi się to zdarza więc tym bardziej taki stan był na wagę złota.

Co bardzo mi się podobało? Po pierwsze Król Julian. Gościu jest dla mnie od dzisiaj prawdziwym guru. Tekst “Rozczuliła mnie ta mała, martwa głowa” sprawił, że ryczałam ze śmiechu. Było go znacznie więcej niż w pierwszej części filmu, poza tym ewidentnie ewoluował i wygłosił kilka naprawdę godnych uwagi kwestii. Szczególnie polecam instrukcję postępowania z kobietą. Elektryzujący sex appeal uwolnił z siebie Drogi i Ukochany nie tylko przez swoich podwładnych Julian. Epizodyczna rola Stefana moim zdaniem również zasługuje na uwagę. Co powiedział Stefan nie wiadomo ponieważ szeptał.

Po drugie - Pingwiny. Mądre, cwaniackie, zorganizowane stado uroczych bandziorów, które realizują swoje cele nie zważając na nic. Genialna scena z dobijaniem babci. Myślę, że wiele osób, którym nie bardzo podoba się to, co robi frakcja ukrywająca się pod nazwą “Mocherowe berety” w tym momencie filmu uśmiała się do łez. Uprzedzając złość i zgrzytanie zębami - babcia w swojej roli też była charakterystyczna. Nie napiszę nic więcej, żeby nie ujawniać szczegółów.

Co jeszcze w tej części można będzie znaleźć - kryzys tożsamości u lwa, miłość międzygatunkową ( ale nie zdradzę o jakie gatunki chodzi ), ślub, poszukiwanie indywidualizmu i wiele innych intrygujących rzeczy :-)

Tags : | add comments

Zakupy

Posted by admin on Saturday Jan 17, 2009 Under Śmieszne

Chodzę po zakupy jak każdy inny śmiertelnik. Coś trzeba ugotować, coś trzeba położyć na kanapkę. Coś trzeba pić… oczywiście mam na myśli napoje takie jak herbata, kawa :-) W pobliżu mojego domu jest sklep, który przeszedł co prawda transformację z poprzedniego ustroju ale nie we wszystkich aspektach jego działalności. Transformacja na pewno dotyczyła ilości towaru na półkach. Jest tego tam dużo więcej niż w poprzednim ustroju. Co się natomiast moim zdaniem nie zmieniło? Nie zmieniły się miny i zachowania Pań ekspedientek.

Przykład numer 1 - Pani od ważenia warzyw. Jest wiecznie niezadowolona i dosłownie odwrócona plecami do petentów. Ci ją tam nieustannie nagabują, żeby zwarzyła ziemniaczki, cebulę, kapustę i inne podobnie mało wykwintne towary a Ona z miną dzikiego zwierza rzuca im te torebki z wiktuałami na ladę.

Rozbawiła mnie mocno przed świętami kiedy jakaś starsza Pani poprosiła o zważenie karpia. Jedynym kryterium ważnym dla niej było to aby ryba nie była zbyt duża. Co usłyszała w odpowiedzi? Dowiedziała się, że w tym wielkim basenie nie ma ani jednego karpia, który odpowiadałby jej kryteriom. Ekspedientka poradziła Pani, żeby rybę poszła sobie kupować na pobliski bazarek. Tam na pewno mają to o czym starsza Pani marzy. I Pani sobie poszła.

Kolejna sprawa, która mnie rozśmieszyła i zastanowiła miała miejsce przy dokonywaniu płatności za wybrane produkty. Stoję przy kasie. Pani wszystko skrupulatnie sumuje, dopytując koleżanki ile co kosztuje ponieważ podstawą jest to, że na produktach nie ma cen albo są błędne. Tak więc Panie się wszystkie między sobą konsultują a klient często dowiaduje się, że to co wybrał nie kosztuje X ale kosztuje Y i że może zrezygnować z zakupu jak mu się ta cena nie podoba. W moim koszyku natomiast znalazła się między innymi rzeczami zupa grzybowa. Na marginesie dodam, że naprawdę dobra. Pani długo szukała ceny w swoim tajemnym notatniczku, potem przystąpiła do konsultacji z koleżankami. W wyniku, których ustalono, że zupa kosztuje powiedzmy Z. Pani spojrzała na mnie z prawdziwą zgrozą i oznajmiła:

- Proszę Pani ta zupa kosztuje Z. Ona jest bardzo droga. Czy na pewno chce ją Pani kupić?

Zatkało mnie. Dodam, że Z nie mieści się w kategorii pt. cała pensja, pół pensji, nawet jedna czwarta pensji. Zupa jak zupa może i trochę więcej złociszy za nią chcą niż za inne ale naprawdę jest dobrej jakości. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że tak, nadal chcę tą zupę i udało się sfinalizować transakcję.

Już po przyjściu do domu zaczęłam się jeszcze zastanawiać czy może mój wygląd zewnętrzny sugerował, że zakupienie tej zupy jest całkowitą fanaberią i w trosce o moje żywienie do końca miesiaca spowodowało u Pani ekspedientki taką reakcję. Nie wiem, nie wnikałam w to. Niemniej jednak sytuacja wydała mi się co najmniej zabawna.

Tags : , , | add comments