<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>

<channel>
	<title>Podpatrzone</title>
	<atom:link href="http://www.szufladka.eu/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.szufladka.eu</link>
	<description>O tym co porusza, śmieszy, smuci ...</description>
	<pubDate>Sun, 18 Apr 2010 20:50:14 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Oblicze śmierci</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=59</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=59#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Apr 2010 20:50:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Politycznie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=59</guid>
		<description><![CDATA[Od tygodnia jest wszechobecna. Każdy serwis informacyjny, każda gazeta, każdy billboard przypomina o katastrofie i epatuje śmiercią. Nie mam już siły. Zadziwia mnie samą co się w tym kraju dzieje. Festyn w gwoździem programu oraz kulminacją w postaci pogrzebu. Pogrzebu, na który miały przyjechać największe tuzy świata ale w związku ze zjawiskami pogodowymi nie mogli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od tygodnia jest wszechobecna. Każdy serwis informacyjny, każda gazeta, każdy billboard przypomina o katastrofie i epatuje śmiercią. Nie mam już siły. Zadziwia mnie samą co się w tym kraju dzieje. Festyn w gwoździem programu oraz kulminacją w postaci pogrzebu. Pogrzebu, na który miały przyjechać największe tuzy świata ale w związku ze zjawiskami pogodowymi nie mogli się pojawić. Ten nieszczęsny wulkan nie miał kiedy się obudzić. Wypluł z siebie wszystko, co mógł oraz chmurę dymu. Hm&#8230; a może to kolejny spisek?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=59</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Czwartek - szaro</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=57</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=57#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 21:01:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Śmieszne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=57</guid>
		<description><![CDATA[Najgorsze jest to, że nic nie mogę zrobić. Mogę tylko stać i patrzeć. Głaskać ją po ręku. Mówić do niej. Być przy niej tyle ile dam radę. Wpadać z opowieściami o świecie, który jest tam za oknem. Nie mogę jednak uratować jej przed tym, co nieuniknione. Nie mam takiej mocy ani możliwości. To boli.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Najgorsze jest to, że nic nie mogę zrobić. Mogę tylko stać i patrzeć. Głaskać ją po ręku. Mówić do niej. Być przy niej tyle ile dam radę. Wpadać z opowieściami o świecie, który jest tam za oknem. Nie mogę jednak uratować jej przed tym, co nieuniknione. Nie mam takiej mocy ani możliwości. To boli.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=57</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Powaliło mnie&#8230;</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=50</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=50#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Aug 2009 18:53:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<category><![CDATA[Rozgwiazdy]]></category>

		<category><![CDATA[Dziwne]]></category>

		<category><![CDATA[kobiece gadki]]></category>

		<category><![CDATA[zdrada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=50</guid>
		<description><![CDATA[Taki sobotni tygodnik dla kobit mi wpadł w ręce. Wyczytałam tam długi artykuł o tym jak to jedne ludziki mogą nękać innych. Nachodzić, ofiarowywać prezenty, nagabywać. Temat sam w sobie wcale nie jest śmieszny. Mimo to jeden akapit tego czegoś rozbawił mnie do łez. Co tam można się było dowiedzieć. Pani z imienia i nazwiska [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Taki sobotni tygodnik dla kobit mi wpadł w ręce. Wyczytałam tam długi artykuł o tym jak to jedne ludziki mogą nękać innych. Nachodzić, ofiarowywać prezenty, nagabywać. Temat sam w sobie wcale nie jest śmieszny. Mimo to jeden akapit tego czegoś rozbawił mnie do łez. Co tam można się było dowiedzieć. Pani z imienia i nazwiska ( specjalnie sprawdziłam w całym tym tworze ani nigdzie poniżej nie było napisane, że imiona lub nazwiska zostały zmienione ) opisuje jak to zdradzała męża ze swoim o 14 lat starszym od siebie szefem. Kiedy w końcu temu starzejącemu się szefowi oznajmiła, że nic z tego nie będzie dalej biedak się sfrustrował do tego stopnia, że zaczął ją na łamach różnych internetowych blogów, forów nękać. Tak ją nękał aż zajęła się nim policja. Dobrze, że się zajęła ale to co potem następuje jest prawdziwie interesujące. Pani opowiada o tym, jak to się bała i nadal się boi. Czego się bała? Otóż tego, że mąż się dowie !!! To chyba jakiś żart&#8230;  Jak żesz ma się nie dowiedzieć skoro Pani Kowalska będąca żoną Kowalskiego wymieniona z imienia i nazwiska opisuje to wszystko w babskim tygodniku dodawanym co sobota do jednej z najbardziej rozpoznawalnych gazet codziennych. Dobre&#8230; naprawdę dobre. Słowem ciekawe czy Pan Kowalski sięgnie po tą gazetę i znowu Panią Kowalską będzie ktoś prześladował&#8230; tym razem zdradzony mąż&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=50</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Święto i Madonna</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=48</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=48#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Aug 2009 22:58:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=48</guid>
		<description><![CDATA[Dziś święto kościelne. Dziś też dzień, w którym pierwszy raz do naszego zaściankowego kraju przyjechała na koncert Madonna. Odbywa się on zresztą mniej więcej rzut ciastkiem od mojego mieszkania. Tak więc nawet jakoś słyszałam przytłumiony, bo przytłumionygłos Madonny. Ciekawie się złożyło, że dziś jest święto innej kobiety, bardzo poważanej którą też zwie się Madonną - [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś święto kościelne. Dziś też dzień, w którym pierwszy raz do naszego zaściankowego kraju przyjechała na koncert Madonna. Odbywa się on zresztą mniej więcej rzut ciastkiem od mojego mieszkania. Tak więc nawet jakoś słyszałam przytłumiony, bo przytłumionygłos Madonny. Ciekawie się złożyło, że dziś jest święto innej kobiety, bardzo poważanej którą też zwie się Madonną - ale w innym zapewne znaczeniu. Święto kościelne tak więc odpowiednio powinno się je celebrować. Kościołowi nie spodobało się, że ludziska chcą iść na koncert pięćdziesięcioletniej babki, co to słynie z kontrowersyjnych zachowań. Obraza moralności oraz to sławetne naruszanie uczuć religijnych wyjechały na tacy jako danie główne. Ja jednak przy tej okazji miałam dziś bardzo ciekawą obserwację. Wyjechaliśmy dziś na działkę. Działka mieści się na wsi. Może nie jest to wieś zabita dechami ale jest to miejsce, w którym obowiązują chyba obyczaje żywcem jeszcze wzięte ze średniowiecza. Takich miejsc w naszym pięknym kraju wcale nie jest tak mało. Dojeżdżamy do tej naszej wsi a tam na środku drogi ni mniej ni więcej a odpust. Stragany z plastikowym badziewiem, mnóstwo ludzi kroczących ospale środkiem drogi. Wata cukrowa, obwarzanki, lody, różowe obcisłe sukienki i te tłumy tłoczące się przy pluszowych małpkach, wiatraczkach uderzających siłą wodospadu po oczach kolorami, no i oczywiście balony napełniane helem. Nie dało się przejechać. Czekaliśmy ze dwadzieścia minut, żeby udało nam się przebić przez odcinek drogi, który w sumie miał może z pięćset metrów. W końcu się stamtąd wydostaliśmy. Po południu natomiast rozpoczęła się impreza w wiejskiej remizie. Po lesie niosło się umcy, umcy lokalnej orkiestry, doniosło nawet do nas kawałek jakiegoś tekstu o majteczkach w kropeczki.</p>
<p>W związku z tym rodzi się we mnie pytanie &#8230; Dlaczego jest tak, że wszyscy Ci, którzy zgromadzili się w tej remizie, przytupując do umcy, umcy  o majteczkach, pijąc wódkę czy co tam się jeszcze nawinęło nie narazili na szwank niczyich uczuć religijnych? Może dlatego, że cała wieś już tam była? Może dlatego, że kilka godzin wcześniej grzecznie poszli do kościółka, a zaraz po nim udali się na świąteczny odpust? Może nie bez kozery odpust nazywa się odpustem?</p>
<p>Tak sobie myślę, że może gdyby tak ktoś wpadł na pomysł, żeby Madonnę i jej fanów wysłać na odpust zanim rozpocznie się koncert to nie byłoby później już żadnego szumu dotyczącego jej koncertu?  Skoro na wsi się bawią zaraz po spełnionym obowiązku w kościele i nikt nie ma im tego za złe ponieważ nie obrażają niczyich uczuć drąc się przez cały las zapijaczonymi głosami&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=48</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Leśny LUD&#8230;</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=46</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=46#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Jul 2009 09:09:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Warto zobaczyć]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=46</guid>
		<description><![CDATA[Kontynuujemy leśne eskapady. Przyznam, że ja ze zmiennym natężeniem entuzjazmu. Niemniej jednak prawda jest taka,  że za każdym dosłownie razem kiedy pojawiam się tam czuję jak cały stres tygodnia gdzieś się ulatnia. Przede mną jest leśna polana z naszymi konwaliami, światło słoneczne barwi wszystko na ciepłe barwy. Wydobwa z zieleni jakieś soczyste tonacje. Mogę tak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kontynuujemy leśne eskapady. Przyznam, że ja ze zmiennym natężeniem entuzjazmu. Niemniej jednak prawda jest taka,  że za każdym dosłownie razem kiedy pojawiam się tam czuję jak cały stres tygodnia gdzieś się ulatnia. Przede mną jest leśna polana z naszymi konwaliami, światło słoneczne barwi wszystko na ciepłe barwy. Wydobwa z zieleni jakieś soczyste tonacje. Mogę tak godzinami siedzieć i patrzeć jak drzewa się kołyszą w lekkim wietrze. Jak słońce muska ich korę i przesuwa się zgodnie ze swoim torem. To taka delikatna pieszczota&#8230; Patrzę jak mrówki bez chwili wytchnienia zdążają w sobie tylko znanym kierunku. Jak dobierają sie do soku i niestrudzenie atakują butelkę zdążając do lepkiej słodyczy, która może je jedynie pochłonąć. Wszystko to ukoronowane niby tort wisienką przedstawieniem z udziałem świetlików. Środek nocy, ciemna smoła nieba otacza nas a tuż przed nami w tej ciemności zaczynają tańczyć iskierki. Tańczą, szukają siebie nawzajem, kreślą swoje świetliste szlaki na niebie, które jakimś cudem znalazło się tuż nad ziemią wraz ze swoimi niebiańskimi gwiazdami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=46</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Duży może więcej?</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=42</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=42#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 20:56:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Śmieszne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=42</guid>
		<description><![CDATA[Wysiadam z autobusu. Poranna gonitwa. Lud pracujący tego miasta wraz ze mną tłoczy się dzielnie w ten mały piątek w środkach lokomocji. Za chwilę będzie przystanek na którym wysiadam, żeby przesiąść się do dżdżownicy. Za mną napiera tłum. Czuję na plecach oddech. W pewnym momencie w moje plecy wgniata się coś twardego. To torba wraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wysiadam z autobusu. Poranna gonitwa. Lud pracujący tego miasta wraz ze mną tłoczy się dzielnie w ten mały piątek w środkach lokomocji. Za chwilę będzie przystanek na którym wysiadam, żeby przesiąść się do dżdżownicy. Za mną napiera tłum. Czuję na plecach oddech. W pewnym momencie w moje plecy wgniata się coś twardego. To torba wraz z łokciem. Właścicielką tego przybytku jest nie kto inny jak wielka baba. Baba jak kafar ubrana w niebieską kurteczkę. Wyraz twarzy skojarzył mi się z szarżującym bykiem. Oczywiście udało jej się przejść po mnie i takimi małymi ale mocnymi kroczkami zdążać do wejścia tam gdzie rezyduje dżdżownica. Ok a teraz będzie najlepsze. Nie wiem jak to się stało. Mimo, że szarżowała z takim uporem maniaka i kafara znalazła się przy bramkach w tym samym czasie co ja. Na dole posapuje dżdżownica więc koleżanka baby mówi, żeby się pospieszyły to może zdążą się wcisnąć. Baba z miną marsową odpowiada, że nie będzie biegła. Powiedziała to oczywiście z odpowiednio groźną miną. Za chwilę jednak widzę jak zaczyna przyspieszać na schodach. Noga za nogą coraz szybciej. Całe ciało wprawione w ruch zaczyna rytmicznie się kołysać i podskakiwać. Jak góra podskakuje to dół już opada i wszystkie elementy spotykają się mniej więcej w połowie drogi&#8230; Hm&#8230; nie zdążyły.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=42</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Jak pięknie&#8230;</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=40</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=40#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 May 2009 09:37:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Zielono mi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=40</guid>
		<description><![CDATA[Wiele się ostatnio wydarzyło. Dobrych i złych rzeczy. Kolejny raz w życiu przekonałam się też, że czasy marazmu, bólu, strachu muszą się kiedyś skończyć i zwykle się kończą. Tak więc oficjalnie ogłaszam, że weszłam w radośniejszy etap mojego pięknego życia. Po krótce - nowa, fajna praca, poukładanie spraw małych i dużych a do tego las, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiele się ostatnio wydarzyło. Dobrych i złych rzeczy. Kolejny raz w życiu przekonałam się też, że czasy marazmu, bólu, strachu muszą się kiedyś skończyć i zwykle się kończą. Tak więc oficjalnie ogłaszam, że weszłam w radośniejszy etap mojego pięknego życia. Po krótce - nowa, fajna praca, poukładanie spraw małych i dużych a do tego las, którego staliśmy się posiadaczami. Te drzewa, które szumią do mnie. Konwalie, które nieśmiało wyściubiają swoje zielone konstrukcje z poszycia leśnego. Nawet upierdliwe komary są urocze ( ciekawe jak długo ) kiedy z zapałem próbują mnie udziabać. Oczywiście darłam się gdy wielki, czarny pająk postanowił się ze mną zaprzyjaźnić. Mam nadzieję, że się przyzwyczaję i żaden pająk nie będzie w stanie mnie przestraszyć. Spotkaliśmy też węża. Na szczęście ja osobiście go nie widziałam na oczy więc udaję, że go tam nie było. Słowem cuudownie. Dalsza relacja z leśnych ostępów już wkrótce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=40</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Trawnik</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=38</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=38#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Mar 2009 16:38:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Śmieszne]]></category>

		<category><![CDATA[sprzątanie]]></category>

		<category><![CDATA[wyliczenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=38</guid>
		<description><![CDATA[Wyglądam za okno a tam zielono. Nie żeby tak trawa w środku zimy się jaskrawo zazieleniła.  Zielono ponieważ po drugiej stronie ulicy na malutkim trawniczku i nieco większym chodniku tłoczy się dwadzieścia pięć postaci w zielonych kubraczkach. Zielone kubraczki wskazują na służby porządkowe mojego miasta. Wszyscy się nerwowo kręcą i podrygują na tym malutkim trawniczku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyglądam za okno a tam zielono. Nie żeby tak trawa w środku zimy się jaskrawo zazieleniła.  Zielono ponieważ po drugiej stronie ulicy na malutkim trawniczku i nieco większym chodniku tłoczy się dwadzieścia pięć postaci w zielonych kubraczkach. Zielone kubraczki wskazują na służby porządkowe mojego miasta. Wszyscy się nerwowo kręcą i podrygują na tym malutkim trawniczku i nieco większym chodniku. Trzymają łopaty, miotły. Zamiatają, walą tymi łopatami w beton chodnika. Żeby było bardziej klarowne - chodnik, który zajmowali w sumie ma długość około 10 metrów dodać jeszcze z pięć metrów trawnika daje razem w sumie 15 metrów powierzchni. 25 osobników na 15 metrów powierzchni daje ni mniej ni więcej 1,6666 osobnika na metr. Nieźle co? Nie ma chyba w tym mieście bardziej wymuskanej, odświeżonej przestrzeni nad tą, którą mam za oknem. Miło z jednej strony, że właśnie przed moimi oknami władze miasta postanowiły w takiej sile i zbiorowym poruszeniu zrobić porządek ale tak sobie myślę, czy to aby nie przesada? Każda z osób ma półtorametra powierzchni do swojej dyspozycji coby na niej zamieść i wyzbierać papierki. Dodam, że uprzednia wersja czyli ta brudniejsza wcale nie była zagęszczona śmieciami niemiłosiernie. Chodnik jak chodnik. Nie wiem co mam o tym myśleć. Niemniej jednak widok był tak radosny, że z wrażenia przeliczyłam wszystkie osobniki i zmusiłam się do wykonania tych misternych wyliczeń, które przedstawiam powyżej. Poza sprzątniętym chodnikiem jest więc dodatkowy efekt zmuszenie moich szarych komórek do większej aktywności. Zapewne jednak nie o to władzom miasta chodziło?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=38</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Morskie klimaty</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=35</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=35#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2009 14:24:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Śmieszne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=35</guid>
		<description><![CDATA[Właśnie wróciłam z plaży  Uwielbiam morze zimą. Jest wtedy takie klimatyczne i piękne. Ciche, nostalgiczne ale też pozytywne i energetyzujące - jak dla mnie. Długi spacer plażą z Sopotu do Gdańska. Wypad tego samego dnia do Gdyni. Zdjęcia białych potworów na plaży, które uwielbiają chlebek i nie przepuszczą żadnej okazji, żeby się o niego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Właśnie wróciłam z plaży <img src='http://www.szufladka.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> Uwielbiam morze zimą. Jest wtedy takie klimatyczne i piękne. Ciche, nostalgiczne ale też pozytywne i energetyzujące - jak dla mnie. Długi spacer plażą z Sopotu do Gdańska. Wypad tego samego dnia do Gdyni. Zdjęcia białych potworów na plaży, które uwielbiają chlebek i nie przepuszczą żadnej okazji, żeby się o niego nie upomnieć. Trochę miałam stracha jak przechodziłam pod molem a na przeciwko mnie znalazło się kilkanaście wielkich ptaków, które wszystkie jak na zawołanie odwróciły się w moim kierunku i patrzyły ciekawie tymi swoimi czarnymi oczkami. Miałyśmy ze sobą torbę chleba więc oczywiście nakarmiłyśmy potwory ale żadna z nas nie miała odwagi im tego chleba podać bezpośrednio do pyska <img src='http://www.szufladka.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> Wyrzuciłam chleb na piasek i w oka mgnieniu dokoła niego zrobiło się czarno od skrzydlatych stworzeń. Była głośna przepychanka a my oddaliłyśmy się szybko <img src='http://www.szufladka.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> <img class="alignleft size-medium wp-image-36" title="sopot-117" src="http://www.szufladka.eu/wp-content/uploads/2009/03/sopot-117-300x225.jpg" alt="sopot-117" width="300" height="225" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=35</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Warszawski Ogród Zoologiczny</title>
		<link>http://www.szufladka.eu/?p=32</link>
		<comments>http://www.szufladka.eu/?p=32#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Feb 2009 14:49:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Przemyślenia]]></category>

		<category><![CDATA[obejrzane]]></category>

		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szufladka.eu/?p=32</guid>
		<description><![CDATA[Wybraliśmy się do ZOO. Dawno tam nie byłam. Pamiętam jednak jeszcze te wszystkie wizyty, które miały miejsce jak byłam małą dziewczynką. Pamiętam jak mama oburzona powiedziała, że idziemy stamtąd po tym jak zobaczyliśmy smutne zwierzaki, które na małych wybiegach kołysały się w rytm nieistniejącej muzyki. Wyglądało to tak jakby wszystkie miały chorobę sierocą. To był [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wybraliśmy się do ZOO. Dawno tam nie byłam. Pamiętam jednak jeszcze te wszystkie wizyty, które miały miejsce jak byłam małą dziewczynką. Pamiętam jak mama oburzona powiedziała, że idziemy stamtąd po tym jak zobaczyliśmy smutne zwierzaki, które na małych wybiegach kołysały się w rytm nieistniejącej muzyki. Wyglądało to tak jakby wszystkie miały chorobę sierocą. To był bardzo smutny widok. Od tamtej pory nie przepadam za miejscami, w których dla przyjemności odwiedzajacych są przechowywane w zamkniętych klatkach biedne zwierzęta.</p>
<p>Teraz poszliśmy jednak do Ogrodu. Chciałam sprawdzić jak tam jest po tych wielu latach. Nie była to może najcudowniejsza wizyta ale jestem mile zaskoczona. Wiele zwierząt ma czyste i w miarę duże klatki. Widać, że są zadbane. Genialny był goryl, który siedział po turecku na gałęzi. Oparł nogi i łapy o szybę. W pozycji kwiatu lotosu siedział wyluzowany i patrzył na zwiedzających. Powstało pytanie &#8220;kto kogo obserwuje?&#8221; On nas czy my jego?</p>
<p>Oczywiście w porównaniu z parkiem zwierząt, który oglądaliśmy na Teneryfie ogród zoologiczny, o którym mowa ma jeszcze wiele do nadrobienia. Wybiegi dla niektórych zwierząt są stanowczo za małe - na przykład tygrys, który krążył po swojej mikroskopijnej klatce w tą i z powrotem. Nie miał nawet cienia szansy, żeby móc przebiec chociaż dziesięć metrów. Krokodyle, które siedziały w ciasnej, betonowej sadzawce bez szans na możliwość przekręcenia się w niej.</p>
<p>Dużo nauczyć się też muszą odwiedzający. Kompletny brak zrozumienia, empatii. Skoro już te zwierzęta siedzą w tych klatkach i są skazane na życie w niewoli to może warto im tego życia jeszcze bardziej nie uprzykszać? Jeżeli przed klatką, terarium, szybą przewinie się kilkaset osób, każda wyciągnie aparat i błyśnie fleszem po oczach zwierzakowi to naprawdę nie trzeba dużej wyobraźni żeby zastanowić się jakie to musi być stresujące. Flesz to jedno, drugie to takie czerwone kropeczki, które pojawiają się jak aparat łapie ostrość. Siedzi sobie lemur i dostaje po oczach najpierw tymi kropeczkami czerwonymi a potem fleszem. Smutne, że jesteśmy tacy zadufani w sobie i przekonani o swojej wyższości, że dla własnej przyjemności krzywdzimy te zwierzęta nie widząc nawet w swoim zachowaniu nic niewłaściwiego.</p>
<p>Druga sprawa. Na drzwiach jest napisane, że zwierzęta znajdujące się w tym pawilonie nie lubią hałasu i prosi się o zachowanie ciszy. Co się dzieje w środku? Najpierw pierdut drzwiami. Potem wzajemne pohukiwania, darcie się, pukanie w szybę, wrzaski dzieci. Prosty, jasny i czytelny komunikat. Sprawmy razem, żeby te zwierzęta miały przynajmniej minimalny komfort i nie wydzierajmy się tak, że będą podskakiwać z przerażenia. Nie działa. Właściwie dlaczego miałoby działać? Po co zastanawiać się nad tym, czy moje zachowanie może sprawić komuś ból? To takie mało interesujące. Lepiej iść jak taran i generować śmieci, hałas, wrzask i chełpić się swoją &#8220;wysoką&#8221; pozycją w otaczającym nas świecie. Człowiek brzmi dumnie? Coraz mniej we mnie takiego przekonania&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szufladka.eu/?feed=rss2&amp;p=32</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
