January 6th, 2012 Posted in DNA | No Comments »
Różowy lub jak kto woli łososiowy. Jest lwem, który zamiast grzywy ma wstążeczki i do tego kolorowe. Na łapach majtają mu się plastikowe akcesoria. Jak się okazało w praniu akcesoria świetne do obśliniania i łapania. Przybył zaraz po urodzeniu DNA. Zamieszkał w łóżeczku i przez długi czas jedynie łypał oczyskami na DNA. Po jakimś czasie i DNA zwany potocznie Ptysiem, Rysiem, Bździnkiem lub tysiąca innych imion zaczął też popatrywać oczyskami na Zdziśka. Tak minęły jakieś kolejne dwa miesiące. Patrzyli i łypali i po niewczasie sądzę, że jakoś tak telepatycznie się chyba zaprzyjaźniali. Potem ta szorstka przyjaźń Ptysiowo - Zdziśkowa weszła w kolejną fazę. Zdzisiek zawisł na pałąku nad łóżkiem Ptyśka i tym samym dostał się do bezpośredniej obróbki ręcznej. Zadowolenie z obopólnego porozumienia sięgnęło zenitu. DNA uwielbia miętosić swojego przyjaciela, gada do niego, śmieje się do jego zadka i wygląda spomiędzy łap na to, co się dzieje dookoła. Do łóżeczka trafiają różne zabawki. Zwykle przebywają tam jakąś chwilę i oddalają się cień. Zdzisiek natomiast niezmiennie jest bezapelacyjnie najważniejszy i jego popularność nie przygasa w żadnych okolicznościach. Tak to sobie jak mężczyzna z mężczyzną Zdzisiek z Ptyśkiem zacieśniają więzy. Jeden obśliniony a drugi obśliniany
May 11th, 2011 Posted in Śmieszne | No Comments »
Spożywam sobie serek waniliowy i pojawia się dyskomfort. Nie, żeby serek był jakiś niedobry. Dyskomfort poczucia, że jest się obserwowanym. Odwracam się a z podłogi łypią na mnie dwa brązowe oczka sierściucha większego. Łypie i jednocześnie macha tym swoim owłosionym zakończeniem kręgosłupa. Irytacja rośnie natomiast dyskomfort nie znika, co jest równoznaczne z tym, że nie zlokalizowałam wszystkich jeszcze 0bserwatorów. Drugi znalazł się nieopodal, przyczajony na narożniku. Znowu dwa ślepia tym razem zielone łypią na mnie i mój serek. Razem cztery ślepia, jeden merdający się ogon i dużo smrodu, które to składniki liczą na jakieś fragmenty śniadania. W związku z faktem, że nie mam dziś nastroju nawet zbliżonego do dobrego to towarzystwo za pomocą ryku zostało rozgonione. Każde z nich błyskawicznie odnalazło właściwe sobie miejsce tj. z dala ode mnie
Tags: zwierzaki
October 19th, 2010 Posted in Przemyślenia | No Comments »
Lepszych jest na tym świecie o wiele więcej niż gorszych. Jak się tak dobrze przyjrzeć to każdy uważa się za tego lepszego od całej reszty osobników tego i innych gatunków. Tak mi to przyszło do głowy na przykładzie chociażby kierowców, którzy są niezwykle inspirującą grupą obserwacyjną. Sama jestem obecnie jedynie raczkującym prawie przedstawicielem tej grupy. Otóż ja jako uczący się dopiero co podjeżdżam do skrzyżowania. Sygnalizuję zamiar skręcenia w lewo. Żeby tego dokonać muszę przepuścić jadących z przeciwnego kierunku uczestników drogi. Muszę też przepuścić tramwaje, które mnie dodatkowo jeszcze trochę przerażają. Tak więc czekam na dogodny moment. Nie czekam długo. Za mną rozbłyski świateł uprzytamniają mi, że zbyt długo tak sobie czekam. Jak światła nie pomagają dołącza do nich sygnał dźwiękowy. Niczym rycząca metalowa choinka to coś w aucie z tyłu zmusza mnie do szybszego podjęcia decyzji i przejechania przez skrzyżowanie. Doskonale wiem, że należy dynamicznie, że nie ma co się zastanawiać. Z tym, że samochód, w którym siedziałam jasno i wyraźnie wskazywał jego przeznaczenie a co za tym idzie również określał w pewnym sensie umiejętności siedzącego w nim kierowcy. Czy ten szanowny kierowniczek z choinki urodził się z kierownicą między udami??? Od stworzenia świata jeździ autem i jest tak genialny, że nie pozwala spokojnie nauczyć się tego innym ponieważ najpierw musi udowodnić im, że nie są mile widziani na drodze tuż obok niego? Drogi z móżdżkiem wielkości wisienki - ja płacę podatki, ja utrzymuję na równi z innymi te drogi ( których jakoś pozostawia wiele do życzenia - tak na marginesie ) i MAM PRAWO nauczyć się jeździć bez pańskiego trąbienia i świecenia po oczach…
Tags: nauka jazdy
April 18th, 2010 Posted in Politycznie | No Comments »
Od tygodnia jest wszechobecna. Każdy serwis informacyjny, każda gazeta, każdy billboard przypomina o katastrofie i epatuje śmiercią. Nie mam już siły. Zadziwia mnie samą co się w tym kraju dzieje. Festyn w gwoździem programu oraz kulminacją w postaci pogrzebu. Pogrzebu, na który miały przyjechać największe tuzy świata ale w związku ze zjawiskami pogodowymi nie mogli się pojawić. Ten nieszczęsny wulkan nie miał kiedy się obudzić. Wypluł z siebie wszystko, co mógł oraz chmurę dymu. Hm… a może to kolejny spisek?
December 10th, 2009 Posted in Śmieszne | No Comments »
Najgorsze jest to, że nic nie mogę zrobić. Mogę tylko stać i patrzeć. Głaskać ją po ręku. Mówić do niej. Być przy niej tyle ile dam radę. Wpadać z opowieściami o świecie, który jest tam za oknem. Nie mogę jednak uratować jej przed tym, co nieuniknione. Nie mam takiej mocy ani możliwości. To boli.